Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Horror

Thelma

    Ktoś gdzieś napisał i potem gdzieś ktoś to powtórzył, że Thelma Joachima Triera jest współczesną wersją Carrie Stephena Kinga wyreżyserowaną przez Bergmana. A mnie nie pozostaje nic innego, jak puścić tę myśl dalej w świat, bo nie wydaje mi się, żeby dało się lepiej podsumować ten film.   Zestawienie ze sobą tych dwóch twórców z początku szokuje. Jak król horroru ma się do skandynawskiego mistrza dramatów psychologicznych? Żeby móc odpowiedzieć na to pytanie, trzeba postawić dwa kolejne: dlaczego fabuła Thelmy przypomina fabułę Carrie ? dlaczego „pierwiastek bergmanowski” sprawia, że nie mamy ochoty wyłączyć filmu po godzinie?     Thelma (Eili Harboe) właśnie zaczęła studiować biologię na uniwersytecie. Przyjechała do miasta z małej wsi, więc wszystko jest dla niej wielkie i przytłaczające. Jak się szybko okazuje, dziewczyna ma problem ze znalezieniem znajomych, co jest sktukiem jej konserwatywnego wychowania, oraz ataki (najprawdop...

Doktor Sen

Dzisiaj nie smakowało mu nic prócz samej wódki, która była - jak zawsze - niezawodna i przewidywalna. Niczego nie obiecywała prócz chwilowego raju upojenia i długiego piekła kaca. Stawiała sprawę jasno: wystawię ci jutro rachunek tak wysoki, jak wielkie będzie twoje szczęście dzisiaj.   Tytułowym bohaterem Doktora Sen jest Dan Torrance. Nazwisko brzmi znajomo, prawda? I tak powinno brzmieć, ponieważ Daniel Anthony Torrance jest synem Jacka Torrance’a – dozorcy Hotelu Panorama i bohatera głośnego Lśnienia Stephena Kinga (jeżeli będę się odwoływać do Lśnienia , to tylko do książki).    Dla przypomnienia: mały Dan razem z rodzicami przenosi się na zimę do Panoramy. Szybko okazuje się jednak, że w tym odciętym od świata hotelu władzę sprawują moce nadprzyrodzone. Hotelowy kucharz, przed wyjazdem na urlop, informuje chłopca, iż ten posiada specjalną „magiczną” zdolność wyczuwania duchów, przewidywania przeszłości itd. Dar ten (lub przekleństwo) nosi nazwę jasność ( ...

Outsider

Nie mówiąc ani słowa więcej, odjechali na deskorolkach. Zasada była prosta: kiedy zjawiają się gliny, pora wiać. Życie czarnych się liczy, wpoili im rodzice, ale niekoniecznie dla policji. Na stadionie bejsbolowym publiczność zaczęła wiwatować i rytmicznie klaskać – trwała ostatnia, dziewiąta runda.     Już niejeden post poświęciłam twórczości Stephena Kinga (tak, powyższy cytat pochodzi z jego najnowszej książki pod tytułem Outsider ). Jednak wszystkie jego książki, które dotychczas opisywałam, są dzisiaj zaliczane do klasyki gatunku. Jako że Outsider ukazał się na rynku amerykańskim w maju tego roku, a na polskim w czerwcu, trudno jeszcze mówić o nim jako o klasyce, chociaż mam wrażenie, że będziemy go tak „tytułować” już niedługo.    Król grozy, oczywiście, ma na koncie znacznie więcej horrorów niż powieści kryminalnych. I, w większości wypadków, nie łączy tych gatunków ze sobą. Owszem są wyjątki takie jak na przykład Buick 8 czy właśnie Outsider . ...

Lśnienie

Kuchnia była zimna i opustoszała w blasku świetlówek. Wendy podeszła do namagnesowanych szyn, z których zwisały noże do mięsa. Wybrała najdłuższy i najostrzejszy, owinęła go ściereczką do naczyń i wyszła z kuchni, gasząc po drodze światła.   W 1977 roku Stephen King napisał jedną ze swoich najważniejszych powieści, Lśnienie. W 1980 roku Stanley Kubrick nakręcił na podstawie tej książki jeden ze swoich najsławniejszych filmów. Oba dzieła są uznawane za klasykę gatunku. Jednak Kingowi film się nie spodobał. Autor dokonał nawet własnej adaptacji, utrzymując, że Kubrick nie oddał sensu książki.   Pomimo że obraz przypadł mi do gustu, muszę przyznać rację Kingowi. Reżyser nie ukazał w swoim dziele tego, co urzeka mnie w powieściach króla grozy i co urzekło mnie także w Lśnieniu . Kubrick, skupiając się głównie na „horrorowatości” obrazu i budowaniu napięcia, i pokazując szaleństwo głównego bohatera jako efekt swoistego opętania, pominął większość kluczowych dla książki elem...

Stukostrachy

Czasami człowiek sądzi, że ujrzał już dno studni ludzkiej głupoty, ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się, że ta studnia jednak nie ma dna ~ Stephen King, Stukostrachy Rok 1974 – Carrie. 1975 – Miasteczko Salem. 1977 – Lśnienie . 1979 – Martwa strefa . 1981 – Cujo. 1986 – To. Te i inne książki Stephen King wydał do roku 1987. Tytuły mówią same za siebie. Od wydania Carrie dobra passa autora trwa i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić. Czytelnicy zachwycają się jego powieściami. W większości wypadków ja też. Jednak pewnego, niekoniecznie słonecznego, dnia postanowiłam zabrać się za Stukostrachy. Pozytywnie się do nich nastawiłam. Praktycznie odkąd pamiętam samo brzmienie tytułu bardzo mi się podobało. Rok 2018 trwa dopiero niecałe trzy miesiące, a ja znowu, chyba po raz czwarty,   przeżyłam „największe rozczarowanie roku”. W powieści akcja rozwija się powoli. Akurat to niespecjalnie mi przeszkadza, zwłaszcza u Kinga, który właśnie w takich „wolnych”...

Nocna zmiana

Gdy wymieniamy najsławniejsze/najlepsze książki Stephena Kinga zazwyczaj mówimy: Lśnienie, Carrie, Misery, Miasteczko Salem, Cujo, To . Czasami się jednak zdarza, że ktoś powie: Nocna zmiana. Od niedawna przestałam się temu dziwić.   Nocna zmiana to zbiór kilkunastu opowiadań. Jedne bardziej wciągające, drugie mniej. Pomimo że wszystkie były ciekawe, niektóre nie skłaniały do równie głębokich wniosków jak inne. Część to horrory, część po prostu thrillery. Znajdziemy tam także jedno opowiadanie epistolarne.   Miało być strasznie. Nie było. Czekałam z niecierpliwością na Dzieci kukurydzy , bo słyszałam, że jest przerażające. Gdy do niego doszłam, zgasiłam wszystkie światła, usiadłam pod kołdrą z latarką i zaczęłam czytać. Nie przeczę , że opowiadanie jest bardzo dobre. Bardzo dobre, ale nie straszne. Bardziej powoduje obrzydzenie niż lęk. Podobnie zresztą jak większość opowiadań w zbiorze.    Nie znaczy to jednak, że nie wzbudziły we mnie żadnych emo...