Przejdź do głównej zawartości

Posty

Gadające głowy

Krzysztof Kieślowski, to jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów filmowych. Zasłynął Krótkim filmem o zabijaniu . Twórca Dekalogu, Trzech kolorów i Podwójnego życia Weroniki był laureatem ponad trzydziestu nagród filmowych. Reżyserował filmy fabularne i dokumentalne.     Gadające głowy to trwający czternaście minut film dokumentalny. Składa   się z wywiadów, które w roku 1979 reżyser przeprowadził z przypadkowo wybranymi ludźmi. Każdemu zadał cztery pytania: w którym roku się urodziłeś? Kim jesteś? Czego byś chciał? Co jest dla ciebie najważniejsze?      Kieślowski wybrał – świadomie, jak sądzę – czterdzieści cztery osoby i ich wypowiedzi zmontował. Odpowiedzi udzielone przez zapytanych w dużym stopniu odzwierciedlają życie i stan świadomości w PRL-u, a może nie tylko (np.: Chciałbym, żeby z naszego codziennego życia znikła […] brak poszanowania między ludźmi … [pisownia oryg.]).     Rozmowy uporząd...

Traffic

W 2000 roku na ekranach kin pojawił się później wielokrotnie nagradzany dramat (czasami określany także jako film sensacyjny): Traffic , opowiadający o wojnie z narkotykami oraz o konsekwencjach jakie może spowodować ich używanie.         W filmie przeplatają się trzy (główne) wątki, każdy z nich opowiada o walce lub uległości w stosunku do używek. Pierwszy to widziana oczami meksykańskiego policjanta wojna karteli narkotykowych. Wszystkie sceny „meksykańskie” (sceny z udziałem tego bohatera) nakręcone są w konwencji starych kolorowych klisz, troszkę przypominających fotografie z połowy zeszłego wieku. Tak sfotografowany Meksyk (a czasem i USA) potęguje wrażenie surowości i tajemniczości, a jednocześnie podkreśla wagę tematu. Drugi wątek, z wyraźną dominantą niebieską, jest historią byłego sędziego, teraz szefa DEA i, co najważniejsze, ojca. Trzeci, opowiadany z perspektywy matki i żony, pokazany jest w bardzo wyrazistych,...

Labirynt duchów

Opowieść nie ma początku ani końca, ma tylko prowadzące do niej drzwi. Opowieść to niekończący się labirynt słów, obrazów i duchów przywołanych po to, żeby wyjawić nam ukrytą prawdę o nas samych. Opowieść to w ostatecznym rozrachunku rozmowa tego, kto ją pisze, z tym, kto ją czyta, ale narrator może powiedzieć tylko tyle, na ile pozwoli mu warsztat, a czytelnik wyczytać tylko tyle, ile sam ma zapisane w duszy.      Czwarta część Cmentarza Zapomnianych Książek została nam przedstawiona jako zakończenie znanej dotychczas jako trylogia serii, którą zapoczątkował Cień wiatru . Po przeczytaniu Labiryntu duchów mam nadzieję, że tak rzeczywiście będzie. Bardzo lubię Zafóna, cenię jego styl i umiejętność przedstawienia historii w taki sposób, że czytelnik sam musi podjąć decyzję co i o czym właściwie czyta. Ta powieść była jednak jak sinusoida, jeśli wyobrazimy sobie, że krzywa wznosząca oznacza lepsze momenty, a opadająca gorsze. Niestety, dominowały te drug...

Zakończeniem jest śmierć

  Jedna z najbardziej nietypowych powieści Christie. Zakończeniem jest śmierć zdecydowanie różni się od pozostałych książek autorki. Czy to jednak oznacza, że jest gorsza ? Odpowiedź brzmi: nie. Nie jest gorsza , po prostu wymaga od nas innego odbioru . Inne nie znaczy: złe.        P odstawową rzeczą, która odróżnia tę książkę od innych powieści Christie jest czas akcji. Zazwyczaj wydarzenia w kryminałach autorki trwają parę dni (tu znacznie dłużej) i rozgrywają się w czasach współczesnych pisarce . W tej powieści obserwujemy Teby w Egipcie 2000 lat przed naszą er ą . Szczerze powiedziawszy, zaczynając lekturę nie byłam przekonana, czy książka spełni moje oczekiwania . Znam trochę twórczość Agathy Christie i wiem, że większość powieści, nie będących kryminałami sensu stricto (np. powieści o tematyce szpiegowskiej), zazwyczaj nie dorównuje reszcie dzieł autorki Morderstwa w Orient Expressie .   C zekał o mni e jednak pozytywn e zask...

Być jak John Malkovich

  Ostatnio mam szczęście. Przez ostatnie parę dni oglądam głównie dziwne filmy. Słowo „dziwne” jest bardzo szeroko pojęte. Dla jednych może oznaczać, że coś jest inne. Drudzy, kiedy film jest spokojny, monotonny i zwyczajny, mówią: „to dziwne, nic się tam nie działo, ale było ciekawe”.   Dlatego nie użyję tego słowa opisując Być jak John Malkovich. Stwierdzę, że był inny od innych. Może nawet surrealistyczny...     Wydaje mi się, że Johna Malkovicha nie trzeba przedstawiać. Sądzę jednak, że wypadałoby w skrócie opisać Craiga Schwartza: zapalony twórca marionetek, zwariowany i bardzo ambitny,   będący w (nie) szczęśliwym związku z Lotte, posiadającą menażerię w domu. Pewnego (prawie słonecznego) dnia, odkrywa w swoim biurze portal do głowy Johna Malkovicha...   Legenda głosi, że John Malkovich zaproponował scenarzyście, że z chęcią wyreżyseruje ten film, pod warunkiem, że ktoś inny będzie tytułowym bohaterem. Pomysł jak widać upadł ...  ...

8 kobiet

  Specyficzny film. To było moje pierwsze odczucie po obejrzeniu 8-miu kobiet. Plejada gwiazd. W opisie jest podane: musical, komedia, kryminał. Jednak w trakcie oglądania zaczęłam się zastanawiać, czy wszystko jest takie piękne, jak to zostało przedstawione.   Powstały w 2002 film Ozona troszkę mnie rozczarował. Bardzo lubię musicale, ale wydaje mi się, że tego dzieła nie da się podpiąć pod tę kategorię. Bardziej pasowałoby określenie film muzyczny. Co do tego, że komedia, to jak najbardziej. Było tam kilka bardzo dobrych tekstów, ale powodem, dla którego przetrzymałam cały seans, była zawarta w nim duża ilość slapsticku.    Gra tam  dziewięć osób. W tym jedna widziana tylko od tyłu, ale (cytując Roberta Więckiewicza, z prywatnej rozmowy) "twarzą to może zagrać każdy, ale potylicą? Ta rola zasługuje na Oscara". Większość aktorek to wybitne francuskie aktorki. Nie zmienia to faktu, że film był naiwny, żeby nie powiedzieć głupkowaty. Prawdopodobnie ...

Droga do El Dorado

- Tulio, czy w wyobraźni widziałeś kiedyś swoją śmierć? -   Konia tam nie było. - Wkurza… cię coś? - Poza agonią? Taa… Że nigdy… nie zdobyłem… złota.     Powyższy dialog pochodzi z mojej ulubionej kreskówki, Drogi do El Dorado. Pomimo, że widziałam ten film już przysłowiowe milion razy, wczoraj została mi złożona propozycja obejrzenia tej animacji. Nie mogłam jej odrzucić...   Powstały równo 17 lat temu, wyreżyserowany przez J. Katzenberga i B. Bergerona, ze scenariuszem T. Elliotta i T.Rossio, muzyką Hansa Zimmera i Johna Powella, piosenkami Eltona Johna oraz głosami Kennetha Branagha i Kevina Kline’a fim, podczas każdego seansu bawi mnie tak samo. Znam go na pamięć, a jednak po choćby nie wiem, którym razie, dostrzegam coś nowego, jakiś szczegół, wcześniej wydający się być nieistotnym. Im jestem starsza, tym większą zwracam uwagę na rzeczy typu:   głębsze dno dialogów, błędy, linia rysunku czy muzyka.   Szczerze powiedziawszy...