Przejdź do głównej zawartości

Posty

Morderstwo na plebanii

  Agatha Christie jest uznawana za królową kryminału. Udoskonaliła typ powieści znanej jako kryminał locked room. Jest wpisana do księgi rekordów Guinnessa jako najlepiej sprzedająca się autorka wszech czasów, 2 miliardy sprzedanych egzemplarzy robią wrażenie.     Przeczytałam ponad połowę książek Christie i mam problem, ponieważ każda kolejna powieść coraz mniej mi się podoba. Nie wiem czy mam pecha i po prostu trafiam ostatnimi czasy tylko na te słabsze, czy najzwyczajniej w świecie zmienił mi się gust i zwiększyły potrzeby literackie.    Morderstwo na plebanii było pewnego rodzaju przełomem. Wprawdzie powieść niezbyt mi się podobała i już mniej więcej od trzeciej strony byłam święcie przekonana, kto zabił, a jednak się myliłam. Popełniłam błąd, ponieważ nie starałam się rozwiązać zagadki, tylko zafiksowałam się na jednym podejrzanym i wszystko odbierałam tak, jakby to on był bezwarunkowo winny. Ta pomyłka dała mi jednak jakąś radość lektury. ...

Dobry omen

Podczas ostatnich tygodni nadrabiałam zaległości (we wszystkim), stąd przerwa w publikowaniu. Obejrzanych filmów i przeczytanych książek było sporo, dlatego nie mogłam się zdecydować o czym napisać.     Ostatecznie stwierdziłam, że zrecenzowanie kolejnego Kinga czy następnego dzieła braci Coen byłoby lekką przesadą. Wybrałam więc Dobry omen , powieść napisaną przez dwóch bardzo cenionych przeze mnie autorów – Terry’ego Pratchetta i   Neila Gaimana.     Książka opowiada o apokalipsie. Wydaje mi się, że każdy z autorów sam sprostałby temu tematowi. Jednak połączenie nieco dziecinnego stylu Gaimana, który dodaje jego powieściom uroku, ze specyficznym humorem Pratchetta dało nam coś, co naprawdę warto przeczytać.     Jestem już po lekturze najważniejszych dzieł Gaimana i kilkunastu książek Pratchetta, dlatego też dość dobrze rozpoznaję specyfikę ich styli. Czytając Dobry omen , miałam wrażenie, że autorzy razem usiedli i wymyślili fabu...

Twarz

Twarz to najnowszy film Małgorzaty Szumowskiej, kojarzonej przeze mnie głównie jako autorki Body/Ciało . Na plakatach wiszących wszędzie – przystankach, słupach ogłoszeniowych, bilbordach, czytamy, że Twarz to "więcej niż ciało" .   Nawet rozumiejąc dwuznaczność tego stwierdzenia, nie mogę stwierdzić, czy się z tym zgadzam, czy nie. A to dlatego, że nie widziałam Body… . Jednak po seansie nowego filmu Szumowskiej, nie jestem do końca pewna, czy chcę je oglądać. Nie znaczy to jednak, że Twarz mi się nie podobała, bo w pewnym sensie film mnie urzekł. Tyle że nie bardzo trafił w mój gust, nie dla mnie został nakręcony. Umówmy się, że nie sprawia mi przyjemności oglądanie realiów polskiego społeczeństwa, chociaż czego innego mogłam oczekiwać? Gdy seans się skończył, czułam pewien niedosyt, jeśli chodzi o głównego bohatera, Jacka. Każdy kto przeczytał opis filmu, wie, że fabuła opowiada o mężczyźnie, który, wskutek nieszczęśliwego wypadku, musiał przejść operację t...

Śmiertelnie proste

Bracia Coen. Mogę się założyć, że jeśli ktoś nie oglądał ich filmów, to przynajmniej kojarzy nazwisko i tytuły. Big Lebowski. To nie jest kraj dla starych ludzi. Fargo. Barton Fink. Ale to wszystko było później. Na początku było Śmiertelnie proste.  W jednym z opisów Śmiertelnie proste , czy też Prostej sprawy , jak woli Filmweb, czytamy, że jest to nacechowana czarnym humorem makabreska. Chyba nie powinno mnie to śmieszyć, ale śmieszy, nawet jeśli zdanie to w jakimś sensie oddaje nastrój filmu. Dzieło zalicza się do gatunku neo-noir, spadkobiercy kina noir, zmarłego w latach 50 ubiegłego stulecia.   Mamy miasto nocą, femme fatale, qui pro quo oraz „przypadkowo wplątanego w sprawę człowieka”. Mamy wszystko, co powinniśmy mieć. I mamy także pewną bardzo ważną postać, prywatnego detektywa, w którego wcielił się M. Emmet Walsh. Ironiczny, cyniczny, z piwnym brzuszkiem, trochę odpychający, ale w sumie sprawiający wrażenie sympatycznego, taki dobry i pomocny sąsiad. Dos...

Stukostrachy

Czasami człowiek sądzi, że ujrzał już dno studni ludzkiej głupoty, ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się, że ta studnia jednak nie ma dna ~ Stephen King, Stukostrachy Rok 1974 – Carrie. 1975 – Miasteczko Salem. 1977 – Lśnienie . 1979 – Martwa strefa . 1981 – Cujo. 1986 – To. Te i inne książki Stephen King wydał do roku 1987. Tytuły mówią same za siebie. Od wydania Carrie dobra passa autora trwa i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić. Czytelnicy zachwycają się jego powieściami. W większości wypadków ja też. Jednak pewnego, niekoniecznie słonecznego, dnia postanowiłam zabrać się za Stukostrachy. Pozytywnie się do nich nastawiłam. Praktycznie odkąd pamiętam samo brzmienie tytułu bardzo mi się podobało. Rok 2018 trwa dopiero niecałe trzy miesiące, a ja znowu, chyba po raz czwarty,   przeżyłam „największe rozczarowanie roku”. W powieści akcja rozwija się powoli. Akurat to niespecjalnie mi przeszkadza, zwłaszcza u Kinga, który właśnie w takich „wolnych”...

Morderstwa w Somerset

Uważał, że człowiek to dość skomplikowane zwierzę, zdolne do czynienia nadzwyczajnego dobra, jak niewyobrażalnego zła, ale ponad wszelką wątpliwość samotne. Morderstwa w Somerset bardzo długo czekały na półce. Z różnych powodów nie sięgałam po nie, choć, szczerze powiedziawszy, nie mogłam się tego doczekać. Byłam już po lekturze Moriarty’ego tego samego autora, Anthony’ego Horowitza, i wiedziałam, że czeka mnie ciekawa przygoda. Nie rozczarowałam się i powieść wciągnęła mnie od razu. To, co przykuło moją uwagę już od samego początku, to konwencja, w jakiej książka została napisana, bo tak naprawdę rzecz składa się z dwóch powieści, ściśle ze sobą powiązanych. Najważniejsze jest to, że nie sposób rozwikłać intrygi, jeśli się nie zrozumie zależności pomiędzy tymi dwiema książkami. Akcja pierwszej dzieje się w czasach współczesnych, a główną bohaterką jest redaktorka jednego z londyńskich wydawnictw, która właśnie otrzymała maszynopis powieści nowego dzieła kasowego autora k...

Cykl "Długa Ziemia"

Literacka alchemia! Pod piórem Pratchetta i Baxtera możliwości są prawie nieograniczone. To historia, w której rodzą się genialne pomysły. Ekscytacja autorów, kiedy bawią się wielością rozwiązań, jest wyraźnie wyczuwalna i zaraźliwa! Fabuła Długiej Ziemi jest tak porywająca, że zbrodnią byłoby się w nią nie zapaść po uszy! – SFX   Po przeczytaniu całej, pięciotomowej, serii z przykrością muszę stwierdzić, że nie całkiem zgadzam się z powyższą recenzją. Mniej więcej w połowie pierwszego tomu ( Długa Ziemia ) zaczęłam się zastanawiać jaki był w tę serię wkład Baxtera, a jaki Pratchetta. Gdy skończyłam czytać ostatnią część ( Długi kosmos ) doszłam do wniosku, że, prawdopodobnie, Pratchett dał pomysł na fabułę, stworzył może jedną postać i dał nazwisko. Baxter zaś dopracował resztę. Jako fanka autora Świata Dysku byłam bardzo zawiedziona. Czułam niemal namacalnie, kiedy Pratchett wtrącał swoje myśli, jego stylu nie da się nie zauważyć. Niestety, było to bardzo rzadki...