Przejdź do głównej zawartości

Posty

Koneser

Geoffrey Rush jest uważany za jednego z najlepszych współczesnych brytyjskich aktorów. Moi rówieśnicy, w tym niestety także i ja, kojarzą go głównie ze sławnej sagi filmowej, Piraci z Karaibów. Jednak ma on na koncie wiele innych, wybitniejszych ról.   Na przykład zagrał u boku Colina Firtha w jednym z moich ulubionych filmów czyli Jak zostać królem albo z Cate Blanchet w Elżbiecie , albo w Blasku , za rolę w którym otrzymał Oscara. Ta garść uwag będzie poświęcona jednak innemu filmowi z jego udziałem: Koneserowi .    Geoffrey Rush wciela się w tym dziele w rolę Virgila Oldmana, wybitnego znawcę sztuki. Na pierwszy rzut oka potrafi odróżnić oryginał od falsyfikatu, ocenić, z którego okresu pochodzi dany przedmiot, powiedzieć bezbłędnie kto go namalował itp. Jest to bardzo specyficzna i przykuwająca uwagę postać – jednak nie tylko przez wzgląd na swoją ogromną wiedzę. Tytułowy koneser ma na przykład różnorakie fobie. Możemy zauważyć to już na...

Pajęczyna

  Dwaj panowie dźwignęli ciało pod pachy i zaciągnęli je do wnęki. Chwilę później sir Rowland wyszedł i nacisnął dźwignię. Zanim Jeremy wychynął z tyłu, Hugo przemknął szybko pod jego ramieniem, zabierając z sobą latarkę i tym momencie ścianka się zatrzasnęła. Ktoś mógłby pomyśleć, że popełniłam zbrodnię, ponieważ powyższym cytatem zaspoilerowałam zakończenie książki. Nic bardziej mylnego. To nie jest zakończenie powieści. To cytat ze środka. W dodatku scenka opisana jest, jak na historię ukrycia zwłok, bardzo niefrasobliwie. Nic dziwnego, Pajęczyna Agathy Christie ma formę takiej właśnie farsy.       Należy zaznaczyć, że powieść Charlesa Osborne’a jest adaptacją sztuki teatralnej królowej kryminału.   A zatem recenzuję dziś powieść, która powstała na kanwie dramatu i chociaż nie napisała jej Christie, od porównań do twórczości autorki nie da się uciec. W dramacie chodziło o to, że w dużej willi na wsi, w domu pewnego polityka, zostaj...

Kot, który czytał wspak

On nie tylko umie czytać – poprawił go Qwilleran – potrafi również czytać wspak. Niech pan się nie śmieje. Kiedy dorośnie, wyślę go do akademii FBI i kto wie, czy nie odbierze panu pracy.      Powyższy fragment pochodzi z książki pod tytułem Kot, który czytał wspak, autorstwa Lilian Jackson Braun. Jedyna rzecz jakiej jestem na sto procent pewna po lekturze to fakt, że powieść pretenduje do bycia kryminałem. „Leniwym” kryminałem, jak zaczęłam go nazywać w myślach. Leniwym, ponieważ akcja rozwija się bardzo powoli i czytając miałam uczucie, że narracja jest przyciężkawa.      Nie podobał mi się także główny bohater, Jim Qwilleran, który sprawia wrażenie nijakiego. Nie jest jakoś ani wybitnie inteligentny, ani przystojny, nie odznacza się niczym specjalnym, przeciętny w każdym calu. A nie tego oczekujemy od bohatera rasowego kryminału. Trzeba dodać, że nasz bohater-detektyw jest dziennikarzem i na początku powieści zostaje zatrudniony jako kryty...

Lśnienie

Kuchnia była zimna i opustoszała w blasku świetlówek. Wendy podeszła do namagnesowanych szyn, z których zwisały noże do mięsa. Wybrała najdłuższy i najostrzejszy, owinęła go ściereczką do naczyń i wyszła z kuchni, gasząc po drodze światła.   W 1977 roku Stephen King napisał jedną ze swoich najważniejszych powieści, Lśnienie. W 1980 roku Stanley Kubrick nakręcił na podstawie tej książki jeden ze swoich najsławniejszych filmów. Oba dzieła są uznawane za klasykę gatunku. Jednak Kingowi film się nie spodobał. Autor dokonał nawet własnej adaptacji, utrzymując, że Kubrick nie oddał sensu książki.   Pomimo że obraz przypadł mi do gustu, muszę przyznać rację Kingowi. Reżyser nie ukazał w swoim dziele tego, co urzeka mnie w powieściach króla grozy i co urzekło mnie także w Lśnieniu . Kubrick, skupiając się głównie na „horrorowatości” obrazu i budowaniu napięcia, i pokazując szaleństwo głównego bohatera jako efekt swoistego opętania, pominął większość kluczowych dla książki elem...

Morderstwo na plebanii

  Agatha Christie jest uznawana za królową kryminału. Udoskonaliła typ powieści znanej jako kryminał locked room. Jest wpisana do księgi rekordów Guinnessa jako najlepiej sprzedająca się autorka wszech czasów, 2 miliardy sprzedanych egzemplarzy robią wrażenie.     Przeczytałam ponad połowę książek Christie i mam problem, ponieważ każda kolejna powieść coraz mniej mi się podoba. Nie wiem czy mam pecha i po prostu trafiam ostatnimi czasy tylko na te słabsze, czy najzwyczajniej w świecie zmienił mi się gust i zwiększyły potrzeby literackie.    Morderstwo na plebanii było pewnego rodzaju przełomem. Wprawdzie powieść niezbyt mi się podobała i już mniej więcej od trzeciej strony byłam święcie przekonana, kto zabił, a jednak się myliłam. Popełniłam błąd, ponieważ nie starałam się rozwiązać zagadki, tylko zafiksowałam się na jednym podejrzanym i wszystko odbierałam tak, jakby to on był bezwarunkowo winny. Ta pomyłka dała mi jednak jakąś radość lektury. ...

Dobry omen

Podczas ostatnich tygodni nadrabiałam zaległości (we wszystkim), stąd przerwa w publikowaniu. Obejrzanych filmów i przeczytanych książek było sporo, dlatego nie mogłam się zdecydować o czym napisać.     Ostatecznie stwierdziłam, że zrecenzowanie kolejnego Kinga czy następnego dzieła braci Coen byłoby lekką przesadą. Wybrałam więc Dobry omen , powieść napisaną przez dwóch bardzo cenionych przeze mnie autorów – Terry’ego Pratchetta i   Neila Gaimana.     Książka opowiada o apokalipsie. Wydaje mi się, że każdy z autorów sam sprostałby temu tematowi. Jednak połączenie nieco dziecinnego stylu Gaimana, który dodaje jego powieściom uroku, ze specyficznym humorem Pratchetta dało nam coś, co naprawdę warto przeczytać.     Jestem już po lekturze najważniejszych dzieł Gaimana i kilkunastu książek Pratchetta, dlatego też dość dobrze rozpoznaję specyfikę ich styli. Czytając Dobry omen , miałam wrażenie, że autorzy razem usiedli i wymyślili fabu...

Twarz

Twarz to najnowszy film Małgorzaty Szumowskiej, kojarzonej przeze mnie głównie jako autorki Body/Ciało . Na plakatach wiszących wszędzie – przystankach, słupach ogłoszeniowych, bilbordach, czytamy, że Twarz to "więcej niż ciało" .   Nawet rozumiejąc dwuznaczność tego stwierdzenia, nie mogę stwierdzić, czy się z tym zgadzam, czy nie. A to dlatego, że nie widziałam Body… . Jednak po seansie nowego filmu Szumowskiej, nie jestem do końca pewna, czy chcę je oglądać. Nie znaczy to jednak, że Twarz mi się nie podobała, bo w pewnym sensie film mnie urzekł. Tyle że nie bardzo trafił w mój gust, nie dla mnie został nakręcony. Umówmy się, że nie sprawia mi przyjemności oglądanie realiów polskiego społeczeństwa, chociaż czego innego mogłam oczekiwać? Gdy seans się skończył, czułam pewien niedosyt, jeśli chodzi o głównego bohatera, Jacka. Każdy kto przeczytał opis filmu, wie, że fabuła opowiada o mężczyźnie, który, wskutek nieszczęśliwego wypadku, musiał przejść operację t...